Numer telefonu

+48 52 3348661

Email

sekretariat@tltuchola.pl

Sekretariat

Pon-Pt: 07.00-15.00

8 dni, 4 wyzwania górskie, setki kilometrów i nieprzeliczone emocje!
W dniach 11–18 października 2026 roku członkowie Koła Turystyczno-Krajoznawczego Technikum Leśnego w Tucholi ruszyli na podbój Bieszczadów. Plan był niezwykle ambitny – łączyć piesze, górskie wędrówki z natężeniem bieszczadzkich atrakcji.
Czy się udało? Zdecydowanie tak! Oto jak wyglądała nasza wielka, jesienna wyprawa dzień po dniu.
Dzień 1: Kpimy z kilometrów i kierunek Lesko
Nasz maraton rozpoczęliśmy od zbiórki i dłuższego przejazdu z Tucholi na Podkarpacie. Po drodze zatrzymaliśmy się w Domostawie, by oddać hołd i zwiedzić pomnik upamiętniający Rzeź Wołyńską.
Wieczorem dotarliśmy do Zespołu Szkół Leśnych w Lesku. Dzięki wielkiej gościnności Pani Dyrektor mgr Jadwigi Szylak oraz Pani Kierownik Internatu mgr Natalii Zięby, zyskaliśmy wyjątkowo komfortowe zakwaterowanie i pyszne, domowe posiłki. Po krótkim spacerze urokliwymi uliczkami Leska poszliśmy spać pełni ekscytacji na kolejne dni!
Dzień 2: Złote połoniny, olbrzymie naleśniki i marmarowskie „diamenty”
Pierwszą górską wędrówkę rozpoczęliśmy od Przełęczy Wyżnej. Minęliśmy pomnik Jerzego Harasymowicza i ruszyliśmy na Połoninę Wetlińską, odwiedzając kultową Chatkę Puchatka. Dalsza trasa wiodła przez Przełęcz Orłowicza prosto na Smerek (1222 m n.p.m.).
Po zejściu do Wetliny (Stare Sioło) zasłużyliśmy na prawdziwą ucztę – w Schronisku Aniołów pokrzepiliśmy się słynnymi, chrupiącymi naleśnikami w rozmiarze XXL! Energetyczny deser dodał nam sił na popołudniowe poszukiwania „diamentów marmarowskich” w Rezerwacie Gołoborze w Rabskiej Dolinie.
Dzień 3: Zima w środku jesieni i zdobycie Tarnicy (1346 m n.p.m.)
Trzeciego dnia doświadczyliśmy legendarnych bieszczadzkich pogodowych zwrotów akcji! Wystartowaliśmy z Wołosatego na 20-kilometrową „małą pętlę” (Przełęcz Bukowska – Rozsypaniec – Halicz – Przełęcz pod Tarnicą – Tarnica).
Zaczęliśmy od przejrzystego nieba i spektakularnych widoków na zielono-żółto-czerwone lasy. Chwilę później zaskoczył nas… śnieg, gęsta mgła i deszcz. Bieszczady pokazały swoje surowe oblicze! Na szczęście tuż po zdobyciu najwyższego szczytu – Tarnicy (1346 m n.p.m.) – chmury rozstąpiły się ponownie.
Po zejściu ze szlaku zwiedziliśmy drewnianą cerkiew z listy UNESCO w Smolniku. Wieczorem zrobiliśmy urodzinową niespodziankę naszej koleżance Zosi w Słodkim Domku w Lesku, a resztki energii wykorzystaliśmy na relaks na miejskim basenie.
Dzień 4: Pontonami po Sanie i furia na Solinie
Czwartek rozpoczęliśmy od wizyty gospodarskiej. Dzięki uprzejmości Pani Dyrektor zwiedziliśmy Zespół Szkół Leśnych w Lesku, po którym oprowadzili nas nasi rówieśnicy ze szkoły – Anna Zając wraz z Adamem Kazeckim.
Następnie przenieśliśmy się do Sanoka, skąd w 5-osobowych pontonach spłynęliśmy 9-kilometrowym odcinkiem Sanu do Dębnej. Słońce świeciło idealnie! Popołudnie spędziliśmy nad Zaporą w Solinie: przejechaliśmy kolejką gondolową na wieżę widokową i zaliczyliśmy pełną wrażeń jazdę kolejką saneczkową Bieszczadzka Furia.
Dzień 5: Trójstyk granic i lekcja historii w Ustrzykach
Piąty dzień to kolejna mocna dawka górskiej praktyki. Przeszliśmy z Przełęczy Wyżniańskiej przez Wielką Rawkę na Krzemieniec – wyjątkowy punkt, w którym łączą się granice Polski, Słowacji i Ukrainy. Wracając przez Małą Rawkę, zeszliśmy do Rzeczycy.
Popołudnie poświęciliśmy na dawkę wiedzy – odwiedziliśmy Muzeum Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych, podziwiając unikalne eksponaty od czasów prehistorycznych aż po współczesność.
Dzień 6: Bieszczadzka Kolejka i klimat „Siekierezady”
Szósty dzień przyniósł nostalgiczny klimat. Rano wybraliśmy się na 2-godzinną przejażdżkę kultową Bieszczadzką Kolejką Leśną na trasie Majdan – Balnica – Majdan.
Z Majdanu przejechaliśmy do Brzegów Górnych, skąd zdobyliśmy Połoninę Caryńską, schodząc bezpośrednio do Ustrzyk Górnych. Zwieńczeniem ostatniego górskiego szlaku był obiad w legendarnej, pełnej unikalnego klimatu restauracji „Siekierezada” w Cisnej.
Dzień 7: Ekstremalna adrenalina – 120 km/h w powietrzu!
Siódmego dnia góry ustąpiły miejsca prawdziwej prędkości. W Wańkowej zmierzyliśmy się z najdłuższą w Polsce tyrolką (1350 metrów!). Część z nas zjeżdżała klasycznie na siedząco, a najodważniejsi – w pozycji „na jaskółkę”, pędząc z prędkością dochodzącą do 120 km/h! Adrenalina sięgała zenitu.
Po powietrznych szaleństwach zeszliśmy na ziemię (a właściwie na tory) w Uhercach Mineralnych, gdzie pokonaliśmy 6,4 km trasę na drezynach rowerowych (Uherce Mineralne – Olszanica – Uherce Mineralne).
Dzień 8: Powrót do Tucholi
W niedzielę o godzinie 8.00 pożegnaliśmy niezwykle gościnne Lesko i ruszyliśmy w drogę powrotną. O godzinie 18.00 z meldowaliśmy się bezpiecznie w Tucholi – zmęczeni, ale wybitnie szczęśliwi i bogatsi o niesamowite wspomnienia.
Gorące podziękowania!
Organizację tak wspaniałego wyjazdu zawdzięczamy wielu wspaniałym osobom. Z całego serca dziękujemy:
• Pani mgr Jadwidze Szylak (Dyrektor ZSL w Lesku) oraz Pani mgr Natalii Ziębie (Kierownik Internatu) – za przemiłe przyjęcie, gościnność i domową atmosferę.
• Panu dr. Piotrowi Marciniakowi (Dyrektorowi Technikum Leśnego w Tucholi) – za zaufanie i umożliwienie nam realizacji turystycznych marzeń.
• Przewodnikom: Panu Krzysztofowi Wróblowi oraz Panu Bartłomiejowi Machowskiemu – za podzielenie się z nami gigantyczną wiedzą, pasją i bezpieczne przeprowadzenie nas przez szlaki.
• Opiekunom wyjazdu: Panu Feliksowi Kozerze, opiekunowi koła Panu Wiesławowi Gapie oraz opiekunom społecznym Rafałowi Szlejerowi i Mateuszowi Gierszowi – za cierpliwość, czujność i wspaniałą atmosferę!
Bieszczady – na pewno jeszcze tu wrócimy!

Tekst: Nadia Buława

Foto/video: Wiesław Gapa

Rekomendowane wpisy

Przejdź do treści