Numer telefonu

+48 52 3348661

Email

sekretariat@tltuchola.pl

Sekretariat

Pon-Pt: 07.00-15.00

Czwartkowego poranka, 14 maja, wcześnie rano rozpoczęliśmy naszą wyprawę, kierując się na pierwszy szczyt – Jagodną (najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich – 985 m n.p.m.), najmniejszy szczyt, który zdobywaliśmy podczas całej naszej przygody. Samochody zaparkowaliśmy przy Przełęczy Spalonej, a następnie ruszyliśmy na nasz pierwszy cel. Po zdobyciu góry wykonaliśmy pamiątkowe zdjęcia na wieży widokowej oraz zdobyliśmy pieczątki do książeczek turystycznych. Na zakończenie dnia zakwaterowaliśmy się w Smoczym Dworze, przepięknym obiekcie usytuowanym w Lasówce, tuż przy granicy Polsko-Czeskiej. Po rozgoszczeniu się na miejscu zjedliśmy pyszną obiadokolację i skorzystaliśmy z atrakcji naszego pobytu, jaką była sauna.
Drugiego dnia, zaraz po śniadaniu, ruszyliśmy na Błędne Skały (853 m n.p.m.), gdzie wraz z przewodniczką, panią Barbarą Bator, spacerowaliśmy po wspaniałym skalnym labiryncie, poznając jednocześnie historię oraz tajniki leśnej przyrody terenów górskich. Zwieńczeniem wyprawy po Górach Stołowych było zdobycie Szczelińca Wielkiego (najwyższy szczyt Gór Stołowych – 922 m n.p.m.). Oprócz samego szczytu odwiedziliśmy również miejsca takie jak „Niebo” i „Piekło”, będące charakterystycznymi częściami szlaku turystycznego. W przerwie pomiędzy zdobywaniem szczytów udaliśmy się do Kaplicy Czaszek w Kudowie-Zdroju. Sama kaplica, mimo mrocznego klimatu i atmosfery, bardzo nam zaimponowała, przypominając o haśle „Memento mori”. Mimo deszczowej pogody ruszyliśmy ku ostatniemu szczytowi dnia – Orlicy (najwyższy szczyt Gór Orlickich – 1084 m n.p.m.). Po dotarciu na szczyt weszliśmy na wieżę widokową, z której mogliśmy podziwiać przepiękną panoramę otaczających nas gór. Po powrocie do Smoczego Dworu czekał nas już tylko zasłużony relaks.

Trzeci dzień zapowiadał się bardzo deszczowo, jednak w planach mieliśmy zdobycie dwóch szczytów: Kowadła (najwyższego szczytu Gór Złotych – 989 m n.p.m.) oraz Rudawca (najwyższego szczytu Gór Bielickich – 1112 m n.p.m.). Ten dzień najbardziej zapadł nam w pamięć ze względu na trudne warunki atmosferyczne. Mimo ulewy, przemoczonych ubrań oraz wymagającego szlaku nie poddaliśmy się i zdobyliśmy oba szczyty. Po tym pełnym wyzwań dniu wróciliśmy do ciepłego miejsca noclegu, gdzie z uśmiechem wspominaliśmy nasze przygody i trudności, które udało nam się wspólnie pokonać.

Czwartego, a zarazem ostatniego dnia, pełni smutku spakowaliśmy się do samochodów. Po pożegnaniu z właścicielem obiektu Panem Markiem Filiksem, który dbał o nas każdego dnia serwując przepyszne posiłki oraz rozpalając saunę, w której mogliśmy się rozgrzać po każdej z wędrówek, ruszyliśmy na najwyższy szczyt naszej wyprawy – Śnieżnik (najwyższy szczyt Masywu Śnieżnika – 1425 m n.p.m.). Wejście na górę było dla nas symbolicznym podsumowaniem całego wyjazdu. Tego dnia pogoda wyjątkowo nam dopisała – brak deszczu i piękne widoki dodawały nam energii i motywacji. Dzięki temu jeszcze trudniej było nam pogodzić się z myślą o powrocie do domu.

Cały wyjazd był dla nas niezwykłą przygodą, pełną niezapomnianych widoków, wyzwań oraz wspólnie spędzonych chwil. Każdy zdobyty szczyt dawał nam ogromną satysfakcję i motywował do dalszego działania. Pomimo zmęczenia i trudnych warunków pogodowych wróciliśmy do domu bogatsi o nowe doświadczenia, wspomnienia i jeszcze silniejsze poczucie wspólnoty. Ten wyjazd na długo pozostanie w naszej pamięci jako czas pełen radości, wytrwałości i górskich emocji.

tekst Zuzanna Misiak, Mateusz Dejnowski i Dominik Stosik,

foto: Wiesław Gapa

Rekomendowane wpisy

Przejdź do treści