W dniach 23–26 października 2025 roku jako uczniowie Koła Turystyczno-Krajoznawczego Technikum Leśnego im. Adama Loreta w Tucholi wyruszyliśmy na czterodniową wyprawę w góry!
Cel był ambitny — pięć szczytów Korony Gór Polski w zaledwie cztery dni!
Choć plany mieliśmy śmiałe, to życie – a przede wszystkim kapryśna górska pogoda – szybko je zweryfikowały.
Dzień 1 – Beskid Mały i Czupel (930 m n.p.m.)
Pierwszy dzień przebiegał idealnie. Po kilku godzinach jazdy i niezbyt wymagającym podejściu z Przełęczy Przegibek, stanęliśmy na szczycie Czupla – najwyższego punktu Beskidu Małego. Zdobycie pierwszego z pięciu szczytów dało nam solidny zastrzyk motywacji!
Wieczorem dotarliśmy do naszej bazy noclegowej i rozemocjonowani nie mogliśmy się doczekać kolejnego dnia wycieczki.
Dzień 2 – Radziejowa (1266 m n.p.m.) w deszczu i błocie
Drugi dzień przywitał nas zupełnie inną aurą – deszcz ze śniegiem, mgła i śliskie błoto, które momentami zamieniało się w prawdziwą „glinianą pułapkę”.
Mimo to, nie poddaliśmy się i zdobyliśmy Radziejową, najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego!
Trasa z Bacówki na Obidzy okazała się wymagająca, a pogoda nie pozwoliła nam tego dnia sięgnąć po Wysoką (1050 m n.p.m.) w Pieninach – ale gór jeszcze nikt nie zdobył w jeden dzień, prawda?
Dzień 3 – Królowa Beskidów, Babia Góra (1724 m n.p.m.)
Ten dzień był magiczny.
Wyruszyliśmy o brzasku, przy blasku gwiazd i obietnicy wschodu słońca. Naszym przewodnikiem był niezawodny Pan Stanisław Mlekodaj – doświadczony przewodnik górski i przyjaciel naszego Koła, który zaraża pasją i opowiada o górach z prawdziwym ogniem w oczach.
Na Diablaka (Babią Górę) ruszyliśmy z Przełęczy Krowiarki, szlakiem przez Perć Akademików – najbardziej wymagającą trasą na szczyt. Pomagały nam raczki, łańcuchy i własna determinacja. Po drodze po raz pierwszy tej jesieni ujrzeliśmy kilkucentymetrową warstwę śniegu – białego puchu, który dodał wędrówce jeszcze więcej uroku.
Tuż pod szczytem przez moment ujrzeliśmy wschodzące słońce przebijające się przez chmury – krótka chwila, a jednak niezapomniana. Na samym Diablaku przywitał nas porywisty wiatr i śnieżna zadymka – Babia Góra kolejny udowodniła jaka potrafi być nieprzewidywalna
Po zejściu z góry odwiedziliśmy przełom Białki Tatrzańskiej i kultowe Schronisko Harcerskie Głodówka, skąd rozciąga się oszałamiający widok na Tatry. Panorama zapierała dech – dosłownie i w przenośni!
Dzień 4 – Skrzyczne (1257 m n.p.m.) i powrót do Tucholi
Ostatniego dnia, w drodze powrotnej, zdobyliśmy Skrzyczne, najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Wystartowaliśmy spod kolejki linowej w Szczyrku i krok po kroku wspinaliśmy się ku górze, by zakończyć naszą wyprawę mocnym akcentem.
Po zdobyciu ostatniego szczytu nadszedł czas powrotu do Internatu Technikum Leśnego w Tucholi – zmęczeni, ale szczęśliwi i z bagażem pięknych wspomnień.
Nasza górska baza i opiekunowie
Podczas wyjazdu nocowaliśmy w OSP Skawa, która stała się naszą przytulną bazą wypadową. To właśnie stamtąd o świcie ruszaliśmy na kolejne szlaki. Tam też wieczorami dzieliliśmy się wrażeniami i planowaliśmy następne trasy.
Serdeczne podziękowania kierujemy do organizatora wyjazdu – Pana Wiesława Gapy (opiekuna Koła Turystyczno-Krajoznawczego Technikum Leśnego w Tucholi), a także do opiekunów: prof. Roberta Nowakowskiego, prof. Jakuba Piotrowskiego i Pana Mirosława Januszewskiego. Dzięki Wam czuliśmy się bezpiecznie, mieliśmy świetną atmosferę i wsparcie na każdym kroku.
To były cztery dni pełne emocji, śmiechu, zmęczenia i zachwytu.
Góry po raz kolejny pokazały nam swoją potęgę, piękno i nieprzewidywalność. Już nie możemy się doczekać kolejnej wyprawy!
Tekst: Maciej Pyczka
Zdjęcia: Bartosz Sokołowski, Mateusz Dejnowski, Nikita Prydatchenko, Jakub Piotrowski i Wiesław Gapa























