Numer telefonu

+48 52 3348661

Email

sekretariat@tltuchola.pl

Sekretariat

Pon-Pt: 07.00-15.00

Czwartkowy wieczór 28 listopada, to jeden z takich wieczorów, który przechodzi do historii Opery Nova, i to z dwóch powodów.

Primo, to oczywiście wspaniały spektakl operowy, który oglądała, i w który wsłuchiwała się operowa publiczność.  

Secundo, to właśnie część z tej prawie tysięcznej publiczności. Gdyby artyści operowi mogli, to pewnie zaintonowaliby na widok blisko 100 zielonych, leśnych mundurów, znaną i lubianą piosenkę nieodżałowanej Agnieszki Osieckiej pt.  „Zielono mi”.  Tradycyjnie bowiem w jesienny melancholijny czas bydgoską operę odwiedzili uczniowie klas pierwszych naszego technikum.

Tym razem podziwialiśmy Księżniczkę czardasza, Emericha Kalmana, węgierskiego kompozytora, twórcy dwudziestu operetek, spośród których niewątpliwe najwybitniejsze dwie, Księżniczkę Czardasza i Hrabinę Marica można oglądać właśnie na bydgoskiej scenie operowej. Dzieło węgierskiego mistrza, rozmachem muzycznym, wokalnym, chóralnym, baletowym  i artystycznym, zachwyca widza pod każdym względem. Ponad trzy godziny prawdziwej uczty. Gdyby oceniać tę niezwykłą produkcję, tak jak ocenia się gwiazdkami Michelin restauracje, to bez wahania operetka o miłosnym mezaliansie z początku dwudziestego wieku, księcia z szansonistką, musiałaby otrzymać maksymalne trzy gwiazdki.

Przeżywając to genialnie wyreżyserowane przez Wojciecha Adamczyka przedstawienie, doświadcza się przeżyć, które na trzy godziny wyłączają publiczność ze świata, który pozostał za murami bydgoskiego giganta operowego. Wspaniałe, wpadające w ucho melodie z niezwykle wrażliwym i jasnym przekazem tekstowym, cudowna scenografia, i choreograficzne zespolenie solistów, chóru i baletu, przyniosło efekt nadzwyczajny i olśniewający.

Można było czuć tą wcale nie łatwą do uzyskania równowagę muzyki do tekstu i ruchu scenicznego zarazem. Ponad siedemdziesięciu artystów śpiewających i tańczących, zaprezentowało kunszt najwyższej jakości. Jeśli z ust kilkudziesięciu młodych ludzi, po trzech godzinach spektaklu, słyszy się tylko zachwyty, odczuwając przy tym szczery podziw, to trudno o lepszą recenzję dla całego prezentującego się zespołu. Sądzę, że dla wielu początkujących melomanów, taki właśnie operetkowy spektakl, może być impulsem na całe życie, do tego by stać się uczestnikiem, tej nigdy  niekończącej się przygody, której na imię OPERA.

A w życiu codziennym cóż, pamiętajmy:

„W rytm walczyka serce śpiewa:  Kochaj mnie!

Bez miłości świat nic nie wart: Kochaj mnie!”

Śpiewajmy więc, kochajmy i kochani bądźmy, czego wszystkim z głębi swojego operowego serca  życzy,  

Dariusz Siciński

Rekomendowane wpisy